• Wpisów:438
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:30
  • Licznik odwiedzin:35 999 / 2567 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

mam taki burdel w głowie, nie wiem co myśleć.

chciałabym móc się jutro obudzić bez tych wszystkich pytań, przypuszczeń, wyobrażeń...

w poniedziałek wszystko się wyjaśni.

spadłam z hukiem na ziemię, po wczorajszej euforii.

śmiech.
płacz.
czekanie.
pisanie.


"Problem w tym, że nie mam Ciebie, ale kto by tam się przejął..."
 

 
zwariować idzie!
ile może się zmienić w ciągu kilku chwil.
z kompletnego doła wyleciałam w powietrze <3
obym teraz nie spadła na ziemię z hukiem...
 

 
kolejny raz wyobraziłam sobie za dużo.

wieczór z HuczuHuczem.

choć teraz potrafię już docenić czas

ale nienawidzę go za to jak nas zmienił

pierwszy rok nie chodziliśmy pokłóceni spać

a w drugim nie chodziliśmy spać niepokłóceni

damn it musimy tyle rzeczy ogarnąć

mieliśmy inną wartości hierarchię

niektóre z nich jeszcze niżej w niej spadną

tak że nie będzie miejsc już ich porządkować na dnie

to głupie naprawdę tylko jedno jest pewne

wśród buntu miłości realizmu i bajek

żebyś mogła mnie szukać muszę odnaleźć sam siebie

po tej stronie raju która wcale nie jest rajem...
 

 
znowu to sobie robię.

jakby za mało bolało.

idiotka.
 

 
a teraz stań przed lustrem i z półuśmiechem spróbuj powiedzieć do samej siebie, że Twój sens życia właśnie kazał Ci spierdalać.

znajome?
 

 
NIEDZIELA - czyli ogarnianie wszystkiego na raz.

ostatnie 3 dni szkoły, a ja mam tak w****e.

zbliżające się święta w ogóle nie poprawiają mi humoru.
może gdyby moja rodzina funkcjonowałaby normalnie, byłoby inaczej.

dziewczyno nie myśl tyle, bo oszalejesz.
 

 
Zazwyczaj to zaczyna się przypadkiem, patrzysz na mnie
jakoś ukradkiem i nieznacznie nic nie znaczysz dla mnie...

jeszcze, choć mieszkamy w jednym mieście to
wcale się nie znamy, przedstawiają nas znajomi wreszcie.

Rzucasz krótki uśmiech, ja - pije wódki łyk,
przez chwilę, zanim usnę myślę "z kimś już mógłbym być",
chwile później wpadasz na mnie w przedpokoju,
Twoje oczy trochę smutne chyba patrzą prosto w moje...

nic nie mówisz znów, ja milczę też, ale oboje
mówimy "chyba chcę, lecz wybacz, wiesz, trochę się boję",
chyba sięgnę zanim wyjdziesz, rzucasz mi "dobranoc",
widzę w Twojej twarzy, ktoś Cię wcześniej mocno zranił...

Tak zanim się poznamy domyślamy się,
co to drugie ma na myśli przez ten pierwszy miesiąc,

*z tych niedopowiedzianych spojrzeń, gestów i słów
rodzi się zainteresowanie, by czas zepsuć to mógł.*


To uczucie kiedy piosenka idealnie opisuje to, co dzieje się w Twoim życiu.
Nic więcej nie muszę dodawać.
 

 
Jesteś najbardziej samotną dziewczyną na świecie
Przyjmujesz uderzenie takimi jakie przychodzą
Jesteś najbardziej samotną dziewczyną na świecie
I tej nocy zakochałabyś się w każdym.


Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej.

Oglądam idiotyczne filmiki na YT, żeby nie myśleć o tym co aktualnie czuję.
Rozczarowanie, pustka, smutek...

Tylko się nie rozpłakać, sięgnęłabym dna...
oh. za późno.
 

 
chyba się ze mną umówił?
nie odebrałam tylko w jakim charakterze.

co się dzieje.
 

 
Dzisiaj dzień lenistwa w domu.
Mogłabym chodzić na Zumbę codziennie tak ją pokochałam, no ale niestety szkoła mi na to nie pozwala

i łapię się na tym, że za dużo o Tobie myślę, chociaż przecież nic do Ciebie nie mam...
i łapię się na tym, że denerwują mnie inne dziewczyny z Twoim towarzystwie, chociaż nie powinny...
i łapię się na tym, że za każdym razem jak dzwoni telefon, mam nadzieję, że to Ty, a muszę sobie przecież powtarzać, że to na pewno kto inny...


Już się we wszystkim pogubiłam, kompletnie nie wiem co o nim myśleć.
Nie ufam mu.
Taki typ. Będę pisał z 15 dziewczynami na raz, a co taki jestem zajebisty. Sory ale podziękuję - nie mam zamiaru robić za fankę

Może by teraz ktoś o mnie zawalczył.
Bo ja już nie mam siły.
Zwłaszcza, że w większości przypadków nie było warto.
 

 
marzenia.

jutro sprawdzian z chemii i mimo tego, że jest to mój przedmiot profilowy i mam z niego beznadziejne oceny nie przyłożyłam się - życie.

inne myśli wypełniają mi głowę.
i nie są związane z alkoholami, fenolami, ketonami czy innym gównem.

nienawidzę trzymać czegoś w tajemnicy przed przyjaciółmi, jak narazie nie jestem gotowa na wyznanie tego komukolwiek.
nawet samej sobie.
jeżeli komuś o tym powiem, będę musiała uznać to za realne.
jak na razie uważam to "uczucie" (nie wiem jak to nazwać) za chwilową słabość, marzenie... coś niepoprawnego.
bo zapewne takie jest.

potrzebuję stabilizacji.

moje życie od ostatniego czasu to nic innego jak wieczne czekanie.
na coś, na kogoś.

Denerwuje mnie ten syndrom nadmiernego smutku. Ten stan, kiedy masz ochotę płakać, a dobijasz się jeszcze Najsmutniejszymi Piosenkami Świata i wspomnieniami, których nie powinno być.

lecę.

macie nutkę iframe width="408" height="230" src="http://www.youtube.com/embed/-e_3Cg9GZFU" frameborder="0" allowfullscreen>
 

 
wczorajsza impreza była mega <3
nie spodziewałam się, że będzie tak fajnie
w sumie bardzo wielu rzeczy się nie spodziewałam...

dzisiaj w domu pieprzone piekło.
mam nadzieję, że przechodzę przez to ostatni raz.
moja mama przeprasza, że pieprzy mi życie.

także humor do dupy.
przez chwilę miałam ochotę coś sobie zrobić.

nie spodziewałam się jeszcze 1 rzeczy...
nie mogę się do tego przyznać nawet sama przed sobą.


totalny bałagan, niech mnie ktoś ogarnie, bo się rozsypuję
 

 
a jednak, zostałam w domu
zaraz siadam do Potopu :<

ugotowałam sobie jedzonko, a mianowicie owsiankę, która jest bardzo zdrowa, pożywna i mało kaloryczna doprawiłam ją cynamonem - pycha!
 

 
*w szkole - pogrom, inaczej się tego nie da opisać.
4-częściowy sprawdzian z biologii...
a na jutro milion innych rzeczy - chyba sobie odpuszczę.

*w poszukiwaniu płaszcza na wiosnę... mission impossible.
w TopSecret był taaaki ładny za 140zł, ale niestety odstawał mi na plecach No i w H&M był 1 godny uwagi, ale kosztował 200zł i nie byłam przekonana co do niego.

*1 zajęcia ZUMBY - no zakochałam się - nie wiedziałam, że czeka mnie tam taki wycisk!
pot lał się ze mnie strużkami, włosy dosłownie miałam calutkie mokre!

a pochwalę się bilansem :
*śniadanie i 2-gie śniadanie : activia, 3 wafle ryżowe
*obiad : sałatka (sałata lodowa+pomidor+mozarella)
*między kolacją i kolacja: jogurt naturalny, szklanka kefiru i jabłko

oby tak dalej! <3
 

 
22:49 - fuck.
biologia w stanie nienaruszonym, a w poniedziałek sprawdzian, zajebiście.
oprócz tego do ogarnięcia łacina, "Potop" , milion zadań z matmy.
humor oczywiście beznadziejny.
robi się ciepło i wcale mnie to nie cieszy, ponieważ czuję się jak waleń (dobrze, że się na zumbę zapisałam)
mało tego - jak samotny waleń.
interesują się mną tylko desperaci, z którymi na pewno by mi się nie udało. masakra.
B. mnie denerwuje, nie wiem jak mógł mi się podobać - wrzucam go szuflady podpisanej "idioci, na których zmarnowałam czas".
dręczą mnie wspomnienia. niech się coś wydarzy, bo zwariuję.
jestem słaba.
nie umiem przejść na porządną dietę (lepiej być chudą i smutną niż grubą i smutną), zrzucenie wagi na pewno pomogłoby mi w walce z samotnością.
nie umiem zapomnieć... nie myśleć o tym co było takie wspaniałe, a nigdy nie powróci.
On pewnie o mnie nie myśli...
nie umiem do końca rzucić palenia (ograniczyłam drastycznie), o właśnie - mama mnie widziała z fajkiem, jak narazie najbardziej żenująca sytuacjia w moim życiu (komentarz kolegi: nazywasz to żenującym? to jak nazwiesz wejście ojca do pokoju, kiedy walisz konia przy pornolu? - rekord).


chciałabym, żeby moje życie wyglądało inaczej...
 

 
zdecydowanie za dużo o Nim myślę.
za dużo jak na kogoś kto jest zwykłym idiotą.

ostatnie 3 dni ferii spędzone na melanżuuu <3
hahahahahah. marzenie - tak na serio to spędzone na zakuwaniu chemii.
alkohole, fenole, aldehydy, ketony, kwasyy, co kto lubi.

23 dni muszę przeżyć w tym budynku. dżizys.
wspominałam jak bardzo nienawidzę tego miejsca?
jakieś milion razy

z CzarnaJakNoc zapisujemy się na Zumbę, ruszyć tyłkiem
myślę, że dobrze nam to zrobi

wiosno zaskocz mnie czymś...
 

 
Welcome home
wróciłam dziś z Warszawy, kocham to miasto i czuję w nim, że żyję
wyjazd bardzo udany, odwiedziłam m.in shisha bar oraz drugie miejsce na placu zamkowym, gdzie napiłam się bardzo dobrego wina
oczywiście nie zabrakło libacji i wygłupiania się w domu.
moim marzeniem jest tam studiować i zamieszkać.
Wczoraj siedziałam do godziny 3:30 przeglądając progi punktowe uniwersytetów oraz akademiki i mieszkania do wynajęcia.
Załamałam się twierdząc, że zawalę maturę i nie dostanę się na wymarzoną uczelnię do Warszawy.
Po przespaniu się z tym problemem obiecałam sobie, że biorę się do roboty.
Myślałam, że ten problem jeszcze mnie nie dotyczy, ale to jest najlepszy czas na ogarnięcie się.
Myślę, że mi się uda, bo bardzo tego pragnę.

Reasumując wyjazd przyniósł mi dużo przyjemności, ale też uświadomił mi coś

CzarnaJakNoc też Cię kocham <3
 

 
powracają do mnie najpiękniejsze chwile, aż mnie skręca w środku.
sama siebie skrzywdziłam.
nie mogę spać, cały czas myślę co by było gdyby...
czuję się strasznie samotna.
może dlatego o nim myślę - wiem, że przyjąłby mnie z powrotem.
ale co z tego - zawsze będzie bohaterem 2-go planowym, drugą opcją, zabezpieczeniem przed samotnością.
zostawiłabym go, tak jak zrobiłam już raz.
dla kolejnego frajera, który się mną tylko zabawi.
i kolejnego.

I co ja mam z tym swoim życiem zrobić?
Narazie nie chce mi się wstawać z łóżka, nie wychodzę od prawie tygodnia z domu - nie chcę się widzieć z ludźmi.

DON'T EAT.
śniadanie: grachamka z serkiem
2-gie śniadanie: marchewka i pół banana
obiad: ryba + surówka + wafel ryżowy

ćwiczenia i zakwasy <3
  • awatar CzarnaJakNoc: kocham Cię <3 kiedyś napewno znajdziesz TEGO JEDYNEGO i bedziesz szczęśliwa :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I tak oto przedłużam sobie ferie o tydzień - znowu jestem chora.
Nienawidzę siedzieć w domu, wiąże się to z jedzeniem.

Po ostatniej godzinie wychowawczej, pt: "co chcę osiągnąć i jak wyznaczać sobie cele", postanowiłam spróbować, bo jak wiadomo nie mam nic do stracenia, a mogę tylko zyskać

Narysowałam sobie piramidę na kartce a4, którą będę wypełniać cegiełkami, na których umieszczone będą kroki jakie zrobiłam do osiągnięcia mojego celu.

Cel : schudnę
Do kiedy ? 1.04.
Najlepiej ustalić sobie konkretną datę wtedy nie będziemy tego odkładać na później

Nie ma rzeczy niemożliwych wystarczy tylko bardzo mocno tego chcieć, uwierzyć w siebie!

Jaką będę mieć satysfakcję pewnego dnia kiedy uda mi się powiedzieć: tak zrobiłam to.

W te wakacje założę bikini nie ma innej opcji.

Moja motywacja:
 

 
Kolejny dzień w domu.
Po wycieczce do Maka w -15 mam przewiane nerki, ale to nie jest istotne.
Przez tę pier*oloną szkołę powróciły mi nerwobóle, przez które już leżałam w szpitalu 5 dni co szkoła może zrobić z człowiekiem ?
w sumie to stres.
Początek drugiego semestru i dwie szmaty z chemii, a za chwile sprawdzian z bardzo dużej części materiału...
boję się tam wracać.
Na samą myśl boli mnie żołądek, nie mogę jeść, spać, normalnie funkcjonować!
8 dni w szkole do ferii... czy dam radę? no chyba muszę.
 

 
Wpis odbiegający temayką od innych
Chciałam pokazać moje ostatnie ubraniowe zakupy.
Mam nadzieję, że wam się spodobają
Przepraszam z góry za jakość zdjęć.
 

 
wszystko ładnie pięknie, a wieczorem - wymiooty.
umieram-dosłownie.
nienawidzę tego!
chyba nie idę jutro do szkoły.
świetny początek weekendu

czuję się samotna.
strasznie, okropnie, niewyobrażalnie samotna.
chciałabym móc się do niego przytulić, założyć jego bluzę i rozkoszować się zapachem perfum...

ale najpierw dieta.
ostatnio trochę odpuściłam.

nie mogę się poddać.
nie mogę być wiecznie sama.
tak strasznie się tego boję...
 

 
Nienawidzę poniedziałków! Wczorajszy pobił rekord.
Żyć się odechciewa, przez tę szkołę wyląduję w psychiatryku.
Dieta w miare ok ale mogłoby być lepiej...
Układ pokarmowy się buntuje.
Jadę do szkoły.



To pociąg zwany pożądaniem...
 

 
Wczorajsza impreza udana, powrót do domu - 4 rano.
Nie wiem ile wódki w siebie wlałam, a i tak byłam trzeźwa, przetańczyłam chyba wszystkie wypite kalorie. Jestem z siebie dumna, bo nie skusiłam się na żadne chipsy czy ciepłe dania

3 dzień diety za sobą!
-2 wafle ryżowe
-2 mandarynki
-zielona herbata <3
-obiad: kawałek gotowanej piersi kurczaka z gotowanymi warzywami.
+ ćwiczenia

Po imprezie dodatkowa motywacja, żeby się wziąć za siebie.
Mimo bólu głowy, burczenia w brzuchu czy tęsknoty za słodyczami muszę dać radę.

koniec B, nigdy więcej frajerów (!)
 

 
Changes.

Postanowiłam zmienić swoje życie.

Nie palę już tydzień, kto by pomyślał?

Wczorajszy wieczór był dla mnie przełomem w przejściu na dietę.
Stanęłam przed lustrem w łazience, po kilku minutach osunęłam się na ziemię. Płakałam. Uświadomiłam sobie, że sama siebie krzywdzę. Potem zrobiłam coś o co nigdy nikt by mnie nie posądził... Wstydzę się tego czynu więc nie będę o tym pisała.
Mam nadzieję, że nikt nie zauważy...

Tak więc DIETA. Tak na poważnie, bez odpuszczania. Jest ciężko i będzie, ale w końcu chcę zmienić swoje życie

Ograniczam się do minimum.
Piję dużo wody, żeby oszukać trochę żołądek i oczyścić organizm.

Do południa - litr wody
Po południu- surówka z pietruszki i jabłka, 2 małe eskalopki z drobiu z pieczarkami
-2 wafle ryżowe
-zielona herbata
- jogurt naturalny 200g

Będę ćwiczyć i chodzić na basen ale narazie okres mi na to nie pozwala... umieram jednym słowem.

Jutro mam 18 u kolegi, będę musiała zjeść trochę więcej, żeby później nie wymiotować, mam nadzieję, że wszystko wytańczę.
Będzie B.
Od dawien dawna śni mi się co noc.
Żałosne.
OH GOD I'M LONELY.
Mam wrażenie, że moje serce wybiera sobie najbardziej nieosiągalną dla mnie osobę...


"Jesteś bardzo wiele warta. Gdyby nie to, że trzeba Ci to czasem przypominać - potrafiłabyś być szczęśliwa, bez względu na gówno jakie Cię otacza."

gówno. jedno wielkie gówno...
 

 
ze swoim życiem.

Spowiedź z moich noworocznych postanowień:

Dieta - nie jadłam pół dnia po to, żeby się nawpierdalać po powrocie ze szkoły, czuję się fatalnie, bo wczoraj obiecałam sobie, że na serio podejdę do sprawy na poważnie. Niestety miałam za dobry humor na to, żeby nie jeść. Powiedzcie mi, że jestem mądra to was wyśmieje.

Szkoła - narobiłam sobie zaległości. Będę kuć w weekend, zamiast odpoczywać. I tak oto zamieniam się w zombie już nie tylko od poniedziałku do piątku tylko cały tydzień, super.

Rzucanie palenia - bitch pleaaase... jakie rzucanie... GDZIE MOJA SILNA WOLA?! Czemu tak bardzo lubię niszczyć swoje życie...

On - ... jestem idiotką. Nie wiem co ja sobie myślę, cały czas żyję nadzieją, który to już raz? Niestety dopiero kiedy mnie na serio zrani dam sobie spokój i będę się zbierać do kupy nie wiadomo ile czasu, wylewając litry łez, a wlewając litry alkoholu. A jak wiadomo, zostanie przez kogoś zignorowanym powoduje takie same reakcje chemiczne w mózgu, jak przy fizycznym skaleczeniu - oh god jestem masochistką <3

z serii "5 minut z mojego życia"

"Uśmiechaj się, mój przyjacielu, szeroko się uśmiechaj, choćbyś nie wiadomo jak paskudnie czuł się w środku" - Stephen King.
 

 
Sylwester udany gdyby nie moje 45 minut w łazience nad kiblem, byłby świetny.
(Na szczęście udało mi się nie zwrócić zawartości mojego żołądka)
Współczuję mojemu koledze, trochę mu rozwaliliśmy dom, ale to było do przewidzenia.
Depresja poimprezowa - nie mogę się ogarnąć i pójść do szkoły, dzisiaj dzień wolny, ale niestety - spędzony na matmie.
Jutro niestety będę zmuszona TAM iść -,-

Postanowienia noworoczne:
-schudnąć! - robię co mogę
-nie marnować czasu na idiotów - zapomnieć o NIM, znaleźć kogoś (tya)
-więcej się uczyć
-rzucić palenie
-zdać prawko
-zacząć oszczędzać.

Błagam, żebym przynajmniej połowę zrealizowała!
 

 
A więc, życzę wszystkim SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU, ponieważ jutro nie będę miała czasu tu zajrzeć.
żeby 2013 był o wiele lepszy niż 2012
żebyście dotrzymali swoich postanowień noworocznych - właśnie, będę rzucać palenie także trzymać kciuki!
Udanej zabawy nie spędzonej w toalecie nad kiblem
No i nie wiem co mam życzyć, dużo miłości ? Może wiary w miłość?
Szczęścia? Spełnienia marzeń? Sukcesów?
Czego chcecie.
Mój nowy rok pewnie będzie tak samo chujowy jak i tamten, newermajnd.
Wasz niech bedzie osom.
Buziaki <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
już na nic nie czekam.
jestem sama.
byłam.
będę.
nikt mnie nigdy nie pokocha bezgranicznie.
zawsze jakieś ale.
zawsze próbują zmieniać.
a miłość niczego nie wymaga.
prawdziwa, bezgraniczna miłość.
to wszystko samo przychodzi...
tylko potrzeba czasu.

niech wreszcie będzie wspaniale.
  • awatar Paulinkaa♥: świetny wpis ♥ http://princess12.pinger.pl/m/16699744 wejdź , przeczytaj, a jeśli ci się spodoba to skomentuj . To też jest zwrócone do ciebie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
4 dni, 4 dni, 4 dnii!
jak ten czas szybko leci, dopiero Sylwester był tak odległym tematem...

boję się... kiedy moi znajomi dorwą sie do wódki to dobrze się dzieje
impreza zapowiada się świetnie
modlę się, żeby organizator nie przećpał.

nie wiedziałam do końca co pić i ile, żeby nie przesadzić, dlatego biorę z przyjaciółką 0,7 Stocka cytrynowego.
chociaż ze mną różnie bywa i pewnie wymieszam wszystko co się da...

humor w miare ok. psuje mi go 50 zadań z matmy, nad którymi właśnie siedzę
wczorajsz zakupy można uznać za udane

pokażę wam mój sylwestrowy strój, wszytskie rzeczy z wyprzedaży <3
mam nadzieję, że się spodoba
przepraszam za jakość

*zapomniałam dodać - lakier Miss Sporty Clubbing Colours 326 koralowy 5zł